sobota, 30 marca 2013

9# I want you to Stay. cz 4 ♥ Hazz


 Deedyk dla Marynki ; *
To mi dało dużo do myślenia .
Harry przybył do mojego domu coś po 20 . Przyniósł ze sobą niezły bagaż . Jedną walizkę i mnóstwo toreb
jedzenia . Gdy przyszedł Darcy już dawno spała, co się dziwić . W końcu jutro musiała iść do szkoły .Nie mogłam odciągnąć wzroku od jego oczu , ust i tych niesamowitych dołeczków . Pomogłam mu się rozpakować . Wykończeni  padliśmy na kanapę . Hazz otworzył lampkę wina . Rozkoszowaliśmy się chwilą . Tej nocy Harry był dla mnie jak psycholog . Zwierzyłam mu się ze wszystkiego . Robił wielkie oczy ,gdy usłyszał o moich problemach w dzieciństwie . On również jako pierwszy dowiedział się ,że Darcy to nie moja siostra . Po dość meczącej dla mnie rozmowie poszłam umyć zęby . Nieoczekiwanie loczek wszedł do łazienki i przytulił mnie od tyłu .
- Nie sądzisz ,że dobrym pomysłem było by przedstawienie Cie mojej mamie ?- Zapytał , Całując mnie po ramieniu .
- Jasne , dlaczego by nie . Ale kiedy ? – Odpowiedziałam zmartwiona brakiem czasu .
- Jak najszybciej . – Zaśmiał się .
- Darcy musi chodzić do szkoły . Nie może opuścić kilku dni na takie bzdurstwo . – Odpowiedziałam  gładząc jego loki .
- Spędzimy tam Boże narodzenie ? – Wymyślił Hazz
- Harry . A jeśli ni spodobam się twojej mamie ? – Zadałam pytanie ze smutnym tonem .
- Tamara . jesteś najcudowniejszą osobą na świecie . jak ma Cie nie pokochać !? –Odpowiedział patrząc swoimi zielonymi tęczówkami w moje duże zielenice .
- Tak ,Tak . – Powiedziałam schylając głowę w dół, jednak Harry momentalnie podniósł ją ku górze i spokojnie musnął moje usta .
*następny dzień*
Wstałam wypoczęta, jednak odwracając moją głowę zauważyłam ,ze nie ma obok mnie Harrego . Wyskoczyłam z łóżka jak poparzona . Spojrzałam na godzinę . Było grubo po 7:30 .
- No Kurwa ! Zaspałam . – Wybiegłam z sypialni .
Pobiegłam do pokoju Darcy . Otworzyłam drzwi i zauważyłam jak moja mała popyka w jakoś grę . Była już dawno ubrana i uczesana . Co więcej , w ogóle nie znałam tych ubrań .
- Już nie śpisz ?- Zapytałam , zdziwiona sytuacją ,która mnie spotkała .
- Nie . – odpowiedziała krótko zapatrzona w ekran laptopa Harrego .
-Kto Cię obudził ?
- Harry .
- Kto Cię uczesał ?
- Harry .
- Kto Cię dał te ubrania ?
- Harry .
- Gdzie jest Harry ?
- Na zakupach . – Pierwszy raz odwróciła wzrok i spojrzała na mnie .
- Marnie wyglądasz . Zjedz coś . Harry zrobił naleśniki . – Powiedziała klepiąc mnie po ramieniu i ruszyła w stronę łazienki .
- Harry zrobił śniadanie ?! – Powiedziałam sama do Siebie .
Poszłam do kuchni . Na stole leżał talerz przyszykowany przez Stylesa . Wyglądały przepysznie i takie też były . Wybiła 8:00 . Wybrałam ciuchy z szafy i zaczęłam się szykować ,aby odwieść Darcy do szkoły . Nałożyłam ubrania i Rozczesałam włosy ,po czym splotłam je w roztrzepanego kłosa  na boku . Biegałam po domu jak głupia . Nie wiedziałam co mm ze sobą robić . W tym czasie normalnie pomagała bym ubrać się Darcy , robiła bym śniadanie , sprzątała dom ,a tu BUM . Harry już to wszystko zrobił . Nagle usłyszałam od kluczując się drzwi . Stanęłam oparta o ścianę i zrobiłam wściekłą minę . Harold wszedł za pełnymi ręce zakupami .
- Cześć skarbie ! – Podszedł do mnie ,aby podarować mi całusa .
Odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę salonu .
- teraz Kochanie ,Tak ? jak mogłeś ?! – Wykrzyczałam odwracając głowę w jego stronę.
-O co Ci chodzi ? – Zapytał zdziwiony ,nie wiedząc o co mi chodzi .
- jak to o co ?! – Zapytałam ze srogą miną na twarzy .
Podeszłam do niego kilka kroków . Objęłam rękoma jego szyje . Musnęłam delikatnie jego usta .
- Teraz to ja już nic nie rozumiem . – Powiedział z uśmiechem  na twarzy .
- Dziękuje . – Wysłałam mu buziaka .
- Darcy jedziemy ! – Krzyknął Hazz .
- Jedziesz z nią ? – Zapytałam .
- Tak . Właściwie to chciałem Ci powiedzieć, że przeglądałem oferty mieszkań …
- Harry ! – Nie dałam mu dokończyć zdania .
- Ale posłuchaj . Widzisz ten blok ? – Wskazał palcem na świeżo odnowioną kamienice .
- Widzę . – odpowiedziałam nie chętnie .
- No to mniejsza z nim . – Zaśmiał się .
- Jesteś dziwny i podejrzany . – powiedziałam .
- tak na prawdę to chciałbym przeprowadzić tu mały remont . – Uśmiechnął się pokazując swoje białe ząbki .
- Nie mam na to pieniędzy . – odwróciłam się i zaczęłam zmywać talerze .
- Ale ja mam . Odnowimy trochę mieszkanko . – Przytulił mnie i pocałował w czoło .
- Harry ,ale mi jest tak głupio wydawać twoje pieniądze . – odpowiedziałam smutnym tonem głosu .
- Ale mi nie . – Klepnął mnie w pośladki .
- Erotoman . – Krzyknęłam idąc po Młodą .
- Już to wczoraj słyszałem – odpowiedział ,śmiejąc się . 
Podwieźliśmy Darcy pod szkołę . Harry ruszył w stronę centrum .
- No to jak z tym remontem ? Dasz się skusić ? – Zapytał zadowolony Harry .
- Możemy iść po oglądać ,ale nic nie kupujemy . – Odpowiedziałam .
- Nie to nie . – Powiedział wzruszając ramionami .
____________________
 No więc mamy część IV ; p
Następny -> 5 komentarzy *-*
____________________
Z powodu nadchodzących Świąt Wielkanocy/Bożego Narodzenia :
Z Dala słychać jęk Harrego ,
bo się najadł na całego .
Niall jeszcze się zajada ,
z rak mu spływa czekolada .

Zayn w lusterku się przegląda ,
na potrawy nie zagląda .
Louis swe marchewki chowa ,
i go bardzo boli głowa .
Liam siedzi ucieszony ,
wszystkich Kocha jak szalony ♥
via : Jakaś strona na Fecebook' u : *

piątek, 29 marca 2013

8# I want you to Stay. cz 3 ♥ Hazz


Z Dedykacją dla Monii <33
Wchodząc do kuchni zauważyłam na stole pięć kopert . Na jednej było napisane Harry , drugiej Zayn ,
trzeciej Niall , czwartej Louis i na piątej Liam .
- Niall . Mogę Cię na chwilę prosić . – Krzyknęłam z kuchni ,jednak ku moich oczekiwaniu stawił się w niej Harry .
- W czym mogę pomóc ? – Zapytał uśmiechnięty Harold .
- Co to jest ? – Zapytałam przestraszona i lekko podenerwowana .
- Otwórz , proszę . – Powiedział obejmując mnie w talii .
Otwierając kolejno koperty ,znajdowałam w nich pieniądze . razem wyszło 4.690 zł + jedne wakacje do wybranego miejsca na 3 osoby .
-Co to ma być ? – Zapytałam loczka . 
- To jest dla Ciebie . Chłopcy przejęli się tym ,że spędzasz z młodą tak mało czasu ,więc dają Ci tę pieniądze w prezencie i wakacje ,abyś mogła spędzić trochę czasu ze swoją siostrą . – Powiedział zadowolony Harry .
- czy wyście powariowali ?! – Byłam naprawdę wkurzona . – Nie przyjmę tego . – Dodałam
- Kochanie ,wyluzuj . – Wyszeptał mi do ucha .
- Harry! – Powiedziałam Cicho ,lecz zdenerwowanie .
- Podniecasz mnie ,jak jesteś wkurzona . – Powiedział ,zaraz po czym jego ręce powędrowały pod bluzkę i zaczął całować moją szyję .
- Harry . – powiedziałam ,cicho śmiejąc się .
- Dobrze wiem ,że tego chcesz . – powiedział gryząc mój płatek ucha .
- Erotoman . – Odwróciłam się i spojrzałam mu prosto w oczy .
Jego zielone tęczówki miały taki niesamowity błysk . Był nie do opisanie . Nasze twarze dzieliło jakieś 15 centymetrów . jego ręce wędrowały coraz wyżej . Właściwie to jego twarz była również coraz bliżej mojej . Kiedy już nasze nosy się stuknęły ,do kuchni wleciała Darcy .
- Zły moment . Idziemy na wsteczny . – powiedziała i zaczęła się cofać do tyłu .
Gdy z powrotem spojrzałam na Harrego ,on pocałował moje usta . Było to takie cudowne ,ze chciałam ,aby się nie kończyło . Był wtedy taki czuły ,ciepły i kochany . Całus nie był agresywny . Był bardzo nie śmiały ,co bardzo przyległo moim gustom . Po 10 minutach przestał . Odsunął się do tyłu .
- Fajnie smakujesz . – Powiedział oblizując wargi .
- Dzięki . – Byłam z lekka nie śmiała .
- Tamara . Czy była by taka możliwość, że zrezygnowała byś dla mnie z pracy ? – Zapytał patrząc mi prosto w oczyska .
- Harry , Nie wiem . Z czego bym żyła ? – Odpowiedziałam pytająco .
- A jak bym Ci pomagał finansowo ?
- Nie . Tak nie można . – odpowiedziałam .
- Zrób to dla mnie . – poprosił patrząc na mnie z góry .
- Boje się .
- Zaufaj mi . – powiedział Zielonooki .
- Spróbuje . – Odpowiedziałam i podarowałam buziakiem w policzek .
Znałam go jeden dzień ,ale czułam ,że nie zostanie na długo . Szczerze mówiąc, patrząc na nie go w brzuchu czułam baterflaje . Nie mogłam mu tego powiedzieć  ,chociaż wiedziałam ,że prędzej czy później się domyśli .
- Hazz , ty chcesz z nami zamieszkać ? –Zapytałam
- To jest propozycja, czy tylko pytanie ?
- propozycja i pytanie. – odpowiedziałam z uśmiechem
- Wiesz ,kochanie . Nie będę wam przeszkadzał ? – Zadał pytanie trzymając mnie za obie ręce .
- Przestań . – Odpowiedziałam z uśmiechem.
- Przyjdę jeszcze dzisiaj . –Pocałował mnie w czoło i wyszedł z mieszkania .
Po paru sekundach do pokoju wszedł nie znajomy dla mnie chłopak . Kilka razy widziałam jego twarz ,no ale trzymał się z znanym na całym świecie 1D ,więc uznałam ,że to normalne . Stanął w progu drzwi przyglądając się jak gotuje obiad .
- Hej śliczna . Dawno się nie widzieliśmy . – Powiedział ,podchodząc coraz bliżej .
- Znamy się ? – Zapytałam ,dziwnie patrząc na chłopaka .
- Haha ! Tamara , udajesz prawda ? – Zapytał ,śmiejąc się mi prosto w twarz .
Wypowiedziawszy to ,do kuchni wparowała Mała Darcy .
- Josh , a jak mam zrobić to ? – Wykrzyknęła . Była wpatrzona w jego tableta jak w obrazek ,bądź plakat One Direction.
- Naciśnij na tego stworka . – Powiedział ,a młoda pobiegła dalej grać z Niallem .
- Josh ! – Słysząc to imię od razu przypomniało mi się kim on jest .
Po śmierci rodziców trafiłyśmy do rodziny zastępczej . Bardzo nam się tam podobało ,lecz ich syn z czasem robił się nie znośny ,jednak dla mnie zawsze był wyjątkowo miły i serdeczny . Pomagał mi w nauce i gdy ktoś mi dokuczał w szkole . Gdy skończyłam 16 lat postanowiłam się wyprowadzić zostawiając u nich Darcy . To był taki krok w stronę dorosłości . Po roku czasu wróciłam po nią ,ale wtedy Josh już tam nie mieszkał . Zabrałam siostrę i razem przeprowadziliśmy się do tego domu , w którym teraz mieszkamy .
- Jak ja Cie dawno nie widziałam . – Rzuciłam się chłopakowi na szyję . – Skąd znasz Stylesa i Horana ? – Zapytałam z ciekawości
- Jestem perkusistą w Grupie One Direction ,a że z Niallem świetnie się dogaduje postanowił mnie ze sobą zabrać . – Powiedział z uśmiechem na twarzy .
- No to gratuluje . – Odwzajemniłam uśmiech .
Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy rozmawiać o starych czasach . Minęło 15 minut i nasz temat zboczył na mnie i Harrego .
- Jesteś teraz z Haroldem ,co nie ? – Zapytał bez podstawnie .
- szczerze mówiąc … Nie wiem . – Odpowiedziałam .
- No ,ale jak ? Całujesz się z byle kim ? – Znów zadał pytanie . Były one coraz bardziej dociekliwe .
- Tak naprawdę to nie zaproponował mi chodzenia ,ale czuję ,że pomiędzy nami jest jakaś chemia .
- Radził bym Ci na niego uważać .
- A to dlaczego? – Tym razem ja zapytałam . Nie wiedziałam o co mu chodzi .
- Harry to niezłe ziółko . Poczytaj sobie na jego temat . To niezły uwodziciel . – Odpowiedział i poszedł do pokoju obok .
To mi dało dużo do myślenia . 
_________
Wygrałyście zołzy moje <33
Następny -> 5 komentarzy ;*

7# I want you to Stay. cz 2 ♥ Hazz


Zaprowadził mnie do swojego pokoju .
- Pozwól ,że pójdę się przebrać  i umyć. – Powiedział i ruszył w stronę łazienki .
Siedziałam na jego łóżku 15 minut .  Po chwili wyszedł . Był w samych bokserkach . jakoś mnie to nie dziwiło . W końcu widziałam ich teledysk do ‘ Kiss You ‘ i ‘ Live while we’re young ‘. Tam też byli bez koszulek .
- Harry ?
- Słucham ? – Odwrócił się zakładając bluzkę .
- Bo wiesz . dzięki za wszystko ,ale ja już muszę iść .
- No weź ! Nawet chłopaków nie poznałaś . – odpowiedział zasmucony .
- Przepraszam ,ale ja mam jutro pracę .
- jutro jest niedziela .
- Niestety ,ale mam pełny etat . – powiedziałam i wyszłam z pokoju .
Przyglądając się jak Horan robi coś do jedzenia ,widziałam jacy oni są mili i ciepli dla mojej siostry . Jednak miłe chwile ,szybko mijają .
- Darcy . Na nas już pora .
- No dobra . – powiedziała smutnym tonem głosu .
- ona zostaje z nami , ja jej nie oddam . – Mulat przytulił ją z całej siły . Po kilku minutach wyszłyśmy . W głowie utkwił mi jeden fragment pożegnania ,gdy Harry mówił jej cos na ucho .
- jesteś zadowolona ? – Zapytałam z uśmiechem na twarzy .
- Tak . – Odpowiedziała chichocząc .
- Z czego się śmiejesz ? – Odpowiedziałam ,zaskoczona .
- Bo … A właściwie to nie kazali mi mówić . – Odpowiedziała z uśmiechem na twarzy .
- No ty smarkaczu .
Weszłyśmy do domu . Darcy była padnięta ,lecz nie pozwoliłam iść jej spać do póki by się nie wykąpała . Ja położyłam się około 1:30 . Nie mogłam spać ,chociaż wiedziałam ,ze jutro muszę iść normalnie do pracy . jedynym plusem było to ,że miałam popołudniówkę .
*Następny dzień *
Wstała i było grubo po 9 . Ubrałam się i zrobiłam kitkę . Poszłam się umyć i obudzić Darcy na śniadanie . Gdy zakładałam buty ,aby wyjść na zakupy , ktoś zapukał do drzwi .
- Dzień Dobry . – Zobaczyłam uśmiechniętą Mordę Niall ‘a . Za nim stał Harry z jakimś chłopakiem . Facetem ,który był mi znany ,ale za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć kto to jest .
- Co wy tu robicie ? – Zapytałam zdziwiona .
- Przyszli do mnie . – Wtrąciła się Darcy , wybiegając z kuchni .
- No to wjedźcie . – Powiedziałam .
- Gdzie idziesz ? – Zapytał jak zawsze uśmiechnięty Hazz .
- Na zakupy . – Odpowiedziałam zakładając drugiego buta .
- Mogę iść z tobą . – Zapytał ,pomagając założyć mi kurtkę .
- Jasne . – odpowiedziałam wychodząc z domu .
Idąc głównymi ulicami Londynu , ludzie spoglądali na nas ,jednak Harold sobie z tego nic nie robił . Weszliśmy do paru sklepów . Harry robił swoje zakupy i ja swoje . Przechodząc obok jednego sklepu moją uwagę przykuł  jeden sweterek .
- Jaki śliczny . – Stanęłam przed wystawą sklepową .
-Podoba Ci się ? – Zapytał Hazz .
- No ! Jest cudowny . – Powiedziałam odchodząc od sklepu .
- No gdzie ty idziesz ? Wchodzimy . – Rozkazał .
- Po co ? – Zapytałam ironicznie .
- Po sweterek . – Powiedział ,gustownie pokazując na część ubioru.
- Nie mam pieniędzy . – Powiedziałam patrząc w ziemie .
- Ale ja mam Kochanie . – Powiedział pokazując rząd swoich białych ząbków .
- nie . Harry idziemy . – Rozkazałam ,lecz nie posłuchał .
- Nie będziesz mi rozkazywała . – Wszedł sam do sklepu .
Czekałam na niego 10 minut pod sklepem ,aż w końcu wyszedł .
- Kupiłem . – Powiedział zadowolony .
- Jesteś okropny ! – Powiedziałam wściekle .
Resztę drogi do domu nie odezwałam się do niego ani jednym słowem . Choć on zadawał mi pytania ,niektóre bardzo pod chwytliwe ,nie dałam za wygraną .
- Już jesteśmy . – Krzyknęłam wchodząc do domu .
- Darcy ,piękna . gdzie jesteś ? – Harold pobiegł do pokoju .
Wchodząc do kuchni zauważyłam na stole pięć kopert . Na jednej było napisane Harry , drugiej Zayn , trzeciej Niall , czwartej Louis i na piątej Liam . 
______________________
Taki krótki jakiś wyszedł ;_;
( I tu mi proszę bez skojarzeń ; D )
Dziękuje za miłe komentarze ^.^
Następna część - > min. 7 Komentarzy ; ))

środa, 27 marca 2013

6# I want you to Stay. cz 1 ♥ Hazz


*Grudzień*
Minęło pół roku od śmierci rodziców ,oraz od przeprowadzki z Polski do Londynu . W Brytanii dostałam o
wiele lepszą ofertę pracy . Zamieszkałam w raz z moją młodszą o 10 lat siostra w starej kamiennicy w centrum miasta . Darcy bardzo się cieszyła z powodu przeprowadzki ,ponieważ od czasu X-factor 2010 kibicowała chłopakom z One Direction. Utrzymywałam mieszkanie z jednej pensji ,która nie była za wysoka ,ale starczało na rachunki , jedzenie i inne ważne bzdety . Co poradzić ,życie ciągło się dalej . Pewnego sobotniego wieczoru ,gdy wróciłam z pracy ,dostrzegłam mieszkanie puste . Nie było w niej ,ani żywej duszy . Byłam przerażona ,iż Darcy nie było w domu . Biegałam jak głupia po rynku w Londynie . Po 30 minutach przypomniało mi się ,ze 7 latka od kilku miesięcy mówiła o koncercie 1D ,na który chciała pójść . jednak nie mogła ,bo byliśmy wtedy bez kasy . Czym prędzej ruszyłam w stronę budynku , w którym odbywał się koncert . Bingo ! Stała przed wejściem i prosiła ochroniarzy ,aby ją wpuścili .
-Ja bardzo przepraszam . – Podeszłam i zabrałam z stamtąd Darcy .
-Proszę bardziej uważać na swoje dziecko . – Powiedział wściekły ochroniarz .
Już chciałam zacząć się z nim kłócić ,kiedy doszło do mnie to co powiedział . ‘ swoje dziecko ‘ . To niebyła odpowiednia chwila, aby się wypowiadać . Odciągnęłam Dracy na bok .
- Nie mogłaś na mnie z czekać ?! – Krzyknęłam na nią . – Martwiłam się . – Przytuliłam ją mocno .
- Ja chcę tam wejść ! No Tamara ! Proszę ! – Zaczęła błagać na kolanach .
- Nie ma takiej opcji . – Powiedziałam .
- W takim razie ja nie idę stąd . – Ruszyła wzdłuż budynku .
- Gdzie ty idziesz ? – Poszłam za nią .
- Będę tu czekała ,aż oni wyjdą . Zawsze wychodzą tylnymi drzwiami . – powiedziała i usiadła na tylnych schodach budynku .
- Jak tam chcesz . Ja idę . – powiedziałam i ruszyła w stronę domu .
- Nara . Fajna z ciebie siostra . – Krzyknęła ironicznie .
Nie zwlekając ,poszłam . Zostawiłam ją samą . Do domu miałam 7 minut drogi . Wbiegłam na górę po schodach . Przebrałam się ,ponieważ byłam cały czas ubrana w ciuch z pracy . Rozpuściłam włosy i 2 razy przeczesałam . Umyłam zęby i z powrotem poszłam po Darcy .Zaczynałam się trochę martwić, bo nie było mnie przy niej przez 45 minut . Idąc myślałam ‘ co będzie gdy już jej tam nie ma ?’ . Moje myśli zaczynały chodzić po najgorszych drogach . Przyśpieszyłam tępo .Znalazłam ją w tym samym miejscu . Była cała rozpłakana .
- Darcy ,co się stało ? – Stanęłam obok niej .
- Poszłaś sobie . Jest mi zimno . – Powiedziała przez łzy .
- Mogłaś iść za mną tak ! – Wykrzyczałam ,jednak jej wzrok nie skupiał się na mnie .
Odwróciłam się i ujrzałam chłopaka o kręconych włosach . Patrzał się na mnie jak na wariatkę .
- Tamara ! Spójrz Harry Styles . – Powiedziała spokojnym głosem .
Przestraszona spojrzałam na niego . Chciał wyrzucić kubek pełny kawy . Patrzał się na nas chwilę ,potem spojrzał na Zegarek . I jeszcze raz na 7-mio latkę . Gdy chciał już wracać , spoglądnął jeszcze raz na nas . Po chwili z pomieszczenia wyszedł Blondyn ,jedząc jakąś kanapkę . Chłopacy gadali kilka sekund ,po czym Harry wskazał na nas ręką .
- Dzieje się cud Tamara . Rodzice czuwają . – Powiedziała ze szklanymi oczami .
Nie minęło 5 minut ,a oboje ruszyli w naszym kierunku .
- Hej . – powiedział loczek
- Dzień dobry . – odpowiedziałam lekko przestraszona  zziębnięta .
- Co wy tu robicie ? – Zapytał blondyn ,który chyba miał na imię Niall .
- Próbuję odciągnąć od waszego koncertu siostrę . – Powiedziałam ze złością .
- Przecież wy jesteś całe zmarznięte . Jest – 18 stopni ,a wy kurtek nie macie . – Odezwał się Harry .
- Słuchaj . Przez wasz durny zespół ,gdy wróciłam z pracy w domu nie było mojej 7-moi letniej siostry . Byłam spanikowana . Szukałam jej wszędzie . Gdzie ją znalazłam ? Tak . Tutaj . Czekała na was ,jednak ja nie miałam pieniędzy ,aby dać jej na jeden głupi bilet . Nie miałam pieniędzy na to ,aby spełniło się jej największe marzenie . Od śmierci naszych rodziców mam tylko ją i nie chcę jej stracić ! Nie miałam czasu ,aby ubrać jakąś jebaną kurtkę ! Rozumiesz ?! – wykrzyczałam przez łzy .
- Tamara . Wystarczy ! – Krzyknęła Darcy . – Oni nie są Durni . i nie jakiś głupi bilet ! – Dodała .
-jeszcze jesteś po ich stronie ?! No ,bo się kurwa powieszę ! – powiedziałam łapiąc się za głowę .
- gadaj tak dalej . Na pewno poprawisz mi humor . – Powiedziała .
- Darcy ! Gówniaro . Do domu . – Wykrzyknęłam ,po czym szarpnęłam ją .
Harry i Niall patrzeli na nas ze zdziwieniem ,jednak mieli w sobie trochę pokory .
- Wejdziecie do środka ? – Zapytał cicho Harold .
- Tak ! – Odpowiedziała Darcy .
- Nie ! – Zaprzeczyłam .
- Tamara . Daj spokój . trzęsiecie się z zimna ,ale ty musisz postawić na swoim . – Zaczęła się moja rozmowa z loczkiem .
- Nawet jeśli . – odpowiedziałam krzyżując ręce na klatce piersiowej .
- Czemu nie chcesz tego zrobić dla siostry ?- Zapytała Harry .
- Bo mam jej dosyć . – Krzyknęłam .
- Zamknij się . – Wykrzyknęła Darcy .
- Nie wtrącaj się ! – wykrzyknęliśmy razem z Harrym .
- czemu jesteś taka chłodna i wredna ?- Styles odciągnął mnie na bok .
- Zycie mnie tego nauczyło . – powiedziałam ze łzami w oczach .
- Dobrze wiesz ,że robisz źle, ale i tak się upierasz . – Powiedział patrząc mi prosto w oczy .
- Co oni robią ? – Zauważyłam jak Niall bierze Darcyza rękę i wchodzą do środka . – tego to już za wiele . – Ruszyłam w ich stronę .
- Zaczekaj . – Harry zatrzymał mnie ręką. 
- Dlaczego tymi to robisz ?! – Wykrzyczałam mu w twarz ,po czym rozpłakałam się.
- Tamara . Ty udajesz ,prawda ? – Zapytał Harry .
- No ,a jak . –Powiedziałam patrząc w ziemie .
Gdy po chwili łzy zaczęły spadać w dół , Harold poniósł mój pod brudek .
- Nie płacz kotek . – Styles przytulił mnie ,jednak ja go odepchnęłam .
- Oddaj mi moją siostrę . – Powiedziałam cicho pod nosem .
- Dziewczyno . Spójrz na mnie , spełnia się jej największe marzenie . Chcesz jej to odebrać ? – Zapytał lekko pod irytowany Harry .
- Nie . – Wyszeptałam .
Ruszyłam w stronę domu .
- No chyba jej tu samej nie zostawisz . – Mówił do moich pleców .
- Przecież spełnia się jej marzenie . – Odpowiedziałam ,odwracając głowę.
- Tamara ,czy ty nie rozumiesz ,że ona chcę być tam na pewno z tobą . – Powiedział Harold łapiąc mnie w talii . – Wejdziesz tam ze mną ? – Zapytał .
Kiwnęłam głową ‘ tak ‘ . Weszliśmy do kremowego pokoju . Z dwoma kanapami . Było w nim pusto .
- Gdzie jest moja siostra ? – Zapytałam ,przestraszonym tonem głosu .
- W drugim pokoju . Nie przejmuj się . – Harry objął mnie jedną ręką .
Wchodząc do następnego pomieszczenia przeżyłam szok . Moja Siostra nagrywała tweetcam ‘a z One Direction . Była szczęśliwa . Uśmiech nie schodził jej z twarzy .
- Nic jej tu nie grozi . – Powiedział uśmiechnięty Harry .
Zaprowadził mnie do swojego pokoju .
_________________________
Musicie mi powiedzieć ,czy podoba wam się pierwsza część ,bo jeśli nie to nie ma co pisać następnej ; C .
Jestem zmartwiona liczbą komentarzy w imaginie z Liamem ; //
Mam nadzieje ,że pod tym będzie więcej opinii ; )
A i jeszcze jednoo : D
Co wy na to ,aby ze mną pisała jeszcze moja kumpela ?? ; ]

niedziela, 17 marca 2013

5# Save you Tonight ♥ Liam



*Oczami Liama *
Ludzie pomyśleli by ‘ zwyczajny dzień ‘ ,a jednak dla mnie było to coś wyjątkowego . W tan dzień wstałem wcześnie rano . Ubrałem się i umyłem . Zjadłem porządne śniadanie . Oznajmiłem chłopakom ,że dzisiaj oświadczę się Dan . Chłopaki nie przyjęli tego z radością .
- No co jest ? – Zapytałem ,ponieważ nie rozumiałem ich min i zachowania .
-O nic . – Odpowiedział Harry ,którego oczy zrobiły się lekko szklane .
-One Direction się rozpada . Ludzie ! – Wykrzyczał Zayn .
- Dlaczego ?! Ja was nie rozumiem . – Ich zachowanie było co raz bardziej irytujące .
- Żona , potem dziecko … A o nas , Na nas nie będzie czasu . – Powiedział Harry , Biorąc bluzę i wychodząc z domu Liama .
- Harry ma racje . Sorry Liam . – Louis poszedł za nim .
- A ty Niall ,co o tym sądzisz ? – Zapytałem z nadzieją na choć jedną ciepłą odpowiedź .
-Szczęścia Ci życzę . – Niall wymusił uśmiech na twarzy .
- Dzięki . – Wypowiedziałem .
Odprowadziłem chłopaków do drzwi . Właściwie to tylko Zayna i Horana ,bo Lou i Hazz wyszli wcześniej . Wysprzątałem mieszkanie na przyjście Danielle z pracy . Pościerałem wszystkie kurze ,wypastowałem podłogę i zrobiłem pyszną kolacje . Usiadłem na kanapie i oglądałem jakiś beznadziejny serial , wtem do domu wparowała Dan .
- Heej . – powiedziałem całując ją w policzek ,jednak ona mnie odtrąciła . – Co jest ? – Zapytałem nie rozumiejąc jej zachowania .
-Pamiętasz Liama ,z którym Cię … No na pewno pamiętasz . Czeka na dole , muszę zabrać swoje rzeczy i wyjechać . – Mówiła zakłopotana Dan .
- Co ? Jeszcze raz ! – Krzyknąłem z korytarza ,ponieważ Danielle już dawno była w sypialni i pakowała swoje ciuchy .
- Musimy się rozstać ! Już do Ciebie nic nie czuje . Rozumiesz teraz ? To co mnie łączy z Liamem to coś więcej niż tylko zauroczenie . Kochamy się . – Powiedziała wychodząc z dwoma walizkami z domu .
Patrzałem jak odchodzi . Nie zdawałem sobie sprawy z tego co się dzieje . To było jak koszmar ,a uszczypnięcia nie pomagały . Trzasnąłem drzwiami . Rozwalałem wszystkie przedmioty ,które stały mi na drodze . Dochodziła 21 : 00 byłem już po 6 kubkach kawy .
- Nie mogę tego tak zostawić . – Powiedziałem ,wybiegając z domu i wsiadłem do auta . Jechałem na Melinę do Liama ,żeby odebrać mu moją Danielle . Wszystko wydawało się takie wyraźne . Nagle w coś walnąłem . Wysiadłem z samochodu . W kałuży krwi znalazłem dziewczynę . Zadzwoniłem na pogotowie . Sprawdziłem czy ma wyczuwalny puls i czy oddycha . Wszystko się zgadzało ,tyle ,że oddech wydobywał się coraz rzadziej z jej ust ,a puls był słabszy . Przyjechało pogotowie i zabrało ją na nosze .
- Dziewczyna straciła dużo krwi , jest pan z rodziny ? – Zapytał lekarz .
-Nie,nie znam jej . Mogę wiedzieć ,w którym szpitalu będzie leżeć ? – Zapytałem .
- W samym centrum . Przepraszamy ,ale dziewczyna traci życie i musimy jechać . – Powiedziała pielęgniarka i zamknęła drzwi od ambulansu . Jechali na sygnale ,więc musiało być poważnie . Czekałem całą noc w poczekalni ,aby powiedzieli mi co z tą dziewczyną .
-Pan jest w sprawie dziewczyny z wypadku . – Zapytała przechodząca kobieta .
- Tak . Czy już coś wiadomo ? – Zapytałem nie po kojąco .
- Potrzebna będzie transfuzja krwi . Czy mógł by pan dać nam swoją próbkę ?
- Oczywiście . – Odpowiedziałem nie zastanawiając się .
- Proszę za mną .
Weszliśmy do białego pomieszczenia .Na stole leżały sterylnie zapakowane szczykawki i igły .
-Imie i Nazwisko ,oraz pesel jak znasz . - Powiedziała pielęgniaraka
- Liam Jemes Payn . 29 sierpnia 1993 roku , może to pani pomoże .
- Aaacham . Już mam . Idealna krew do przeszczepu . Usiądź .
Usiadłem na białym fotelu z zieloną nakrytą . Wyprostowałem rękę ,a pielęgniarka założyła mi ściągacz przed tętnem . Szykując szczykawkę mówiła mi ,że robię się coraz bardziej blady ,ale jakoś tego nie czułem . Widziałem jak krew wpływa do woreczka zawieszonego nade mną . Kręciło mi się w głowie ,lecz udawałem ,że jest wszystko okey .
- Dobra . Mamy to . – Powiedziała i zakleiła ranę kutą . – Może pan iść dalej czekać ,a my potem Cię zawołamy ,abyś mógł wejść do Magdy .
- Dobrze . – powiedziałem .
Czyli ,że ma na imię Magda . Poszedłem do poczekalni . Nie wiedząc kiedy zasnąłem . Rano obudził mnie lekarz . I powiedział ,że mogę wejść na sale . Przekroczyłem próg drzwi . Podszedłem do łóżka Magdy . Była podłączona do przeróżnych urządzeń . Widziałem rytm jej serca ,który bardzo mnie uspokoił ,bo wydawał się normalny . Patrząc na jej trupio bladą twarz , która wyglądała tak spokojnie , wyobraziłem sobie ,że dzięki mnie mogła stracić życie . Usiadłem na krześle ,które było obok łóżka pacjentki . Złapałem ją za rękę . – Ja nie chciałem . –Z moich oczu wypłynęło kilka łez . Do pokoju weszła jakaś dziewczyna .
- Kim ty jesteś ? Wydajesz się być znajomy . Byłeś na pogrzebie rodziców Madzi ? – Zapytała dziewczyna ,która była równie tak samo przerażona jak ja .
- Nie . Jestem dawcą krwi i przyczyną tego ,że ona tu leży . – Spojrzałam na Magdę .
- Dlaczego to zrobiłeś ? – Zapytała ,a po jej polikach zaczęła spływać woda z oczu .
- Nie chciałem . – Powiedziałem i schyliłem głowę w dół .
- Ważne ,ze chociaż krew podarowałeś . Ewa jestem . – dziewczyna podała rękę w moją stronę .
- Liam . – Uścisnąłem jej dłoń .
-Liam Payne ? – Zapytała ,zdziwiona .
- Taak . – Liam uśmiechnął się .
- Madzia uwielbia was zespół . – Powiedziała Ewa .
- Ciesze się , Teraz mnie znienawidzi . Ona jest sierotą ?
- Tak . Ja jestem jej przyjaciółką . Pomagam jej we wszystkim co możliwe . Nie dawno zranił ja chłopak . W dzień kiedy ją potrąciłeś ,chciała iść się zabić . Prawdopodobnie by to zrobiła . – powiedziała siadając na jej łóżku .
Minęło kilka tygodni ,a Magda się nie wybudziła . Przychodziłem codziennie . Opłacałem szpital ,przynosiłem nowo kupione ubrania , jedzenie ,ale to wszystko szło na marne . Dzisiaj był ostatni dzień ,w którym miałem ją zobaczyć żywą . Powiedzieli ,że to nie ma sensu i odłączą ją od urządzenia ,które podtrzymuje jej pracę serca . Tak jak każdego dnia ,przyszedłem i usiadłem obok Madzi na krześle .
- Będę tęsknił . – Złapałem dziewczynę za rękę .
Czułem ,że ręka lekko się poruszyło ,a serce na wskaźniku zaczęło bić szybciej . Jej jedno oko zaczęło się unosić .
- Proszę pani ! – wybiegłem z Sali po pielęgniarkę .
-Tu się nie biega ,a co gorsza nie krzyczy . – Jak zawsze wypominała mi zasady .
- Madzia otworzyła oczy i ścisnęła moją rękę .
Pielęgniarka weszła do Sali i ujrzała już nie śpiącą Magdę . Poszła po lekarza . Pan Doktor zbadał ja i stwierdził ,że dzięki mojej krwi będzie funkcjonowała normalnie . Powoli weszłam do jej Sali . Z powrotem zamknęła oczy .
- Nie zamykaj oczu . – Powiedziałem z uśmiechem .
- Jestem zmęczona . – Powiedziała ostatkiem sił .
-Wiem , ale nie idź spać ,bo pójdę po One Direction i wykończą Cię do końca .
- Chciałabym . – Powiedziała , a z jej oczu wyleciała pojedyncza łza . – Tak w ogóle to kim ty jesteś ? – Zapytała
- Liam Payne . Poznajesz ? – Powiedziałem śmiejąc się .
Magda gwałtownie odwróciła głowę w moją stronę .
- Co ty tu robisz ? O Boże ! Jak ja wyglądam … ?- Mówiła tysiąc słów na sekundę .
- Uspokój się . Wyglądasz cudownie . A jestem tu dlatego ,że … To ja Cę potrąciłem i bardzo tego załuję ,więc oddałem Ci swoją krew ,która jak widać dobrze się przyjęła .
- Hahaha . Gdzie są ukryte kamery ? – Zapytała z niedowierzaniem .
- No weź ,przestań . Mam zadzwonić po chłopaków ? – zapytałem z uśmiechem na twarzy
- Nie . Nie jestem gotowa . – Odpowiedziała z uśmiechem .
- Magda ,bo ja wiem ,że twoi rodzice zmarli i bardzo mi przykro z tego powodu ,ale jak stąd wyjdziesz to będziesz potrzebowała pomocy . Sama nie dasz sobie rady . Będę mógł posprzątać dla ciebie jedne z moich pokoju u mnie w domu i Cie przygarnąć ? Obiecuję ,że Ewa będzie Cie odwiedzać ile dusza zapragnie .
- Nie wygłupiaj się . – Madzia zaczęła się głośno śmiać .
-Mówię całkiem poważnie . Przyjdzie Ewa , ja wychodzę i idę sprzątać pokój .
- Jesteś Kochany .
- Tak ,Tak . – Uśmiechnąłem się .
-A co Na to Danielle ? – Zapytała z uśmiechem .
- Nie jesteśmy już razem i wolał bym o tym nie mówić .
Podczas naszej rozmowy przyszła Ewa .
-No to ja idę . – Powiedziałem i poszedłem szykować pokój dla Magdaleny .
* Oczami Madzi *
- Cześć Ewuś . – Wykrzyknęłam .
- Magda ! Ty nie śpisz ! –Podbiegła i mnie przytuliła .
-Gdzie poszedł Liam ? – Zapytała .
- No bo wiesz . Ja u niego zamieszkam jak mnie wypuszczą . Gdy byłam na badaniach to się dowiedziałam ,że przychodzi tu codziennie ,a ja za cholera nie wiedziałam kto to jest . – Powiedziałam z łzami w oczach . Cieszyło mnie to ,że jest taki ktoś kto się mną zaopiekuję .
- A co ze mną ? – Zapytała schylając głowę w dół .
- Cytyje jego słowa ‘ Ewa będzie mogła być tu ile dusza zapragnie ‘ . Więc masz się szykować n noce poz domem .
Po 30 minutach przyszedł Doktor .
- Koleżanka musi wyjść na chwile . – powiedział ,a Ewa opuściła pokój .
- No to jak Zostawiamy , czy chcesz iść do domu ? – Zapytał patrząc na tabele zdrowia .
- Chcę iść do domu . Mogę ? – Zapytałam z uśmiechem .
-Widzę ,że się uśmiechasz , głośno śmiejesz . Widzę ,że żyjesz ,a to naprawdę miły obraz dla oka . Kto Cie odbierze ?- Zapytał . W tedy do pokoju wszedł Liam .
- Liam ,proszę pana . – Odpowiedziałam z uśmiechem .
Lekarz spojrzał na Li i kiwnął głową .
- Spakujesz się i możecie jechać . – Powiedział lekarz i wyszedł .
- Już !? – Zapytał Liam
- Nie cieszysz się ? –Zapytałam ,zdziwiona jego reakcją .
-Jestem zachwycony – Odpowiedział
Rzucił różowo- czarną torbę na podłogę i zaczął pakować ubrania i ręczniki , które widziałam pierwszy raz w życiu .
- Liam , To nie moje – Powiedziałam ,patrząc na czyny chłopaka .
- Twoje , twoje . Liam Ci kupił jak ty spałaś rzez kilka tygodni – Zapewniała Ewa .
- Nie normalny jesteś ! Traciłeś na mnie kasę . – Zaczęłam krzyczeć.
- Ktoś musiał . – Powiedział i podał mi torbę ,abym coś sobie wybrała i założyła .
Poszłam z Ewką do toalety się przebrać , w tedy kiedy Liam Pakował moje rzeczy dalej .
- No to Co . Idziemy po wypis ? – Zapytał .
- Oczywiście .
Ruszyliśmy w stronę recepcji . Liam załatwił wszystkie sprawy i pokazał samochód ,do którego miałysmy wsiąść .
- Podrzucisz mnie ? – Zapytała Ewa siedząca w Aucie .
- Jak zawsze . –Odpowiedział uśmiechnięty .
- Nie idziesz do yy … Mam mówić Nas , czy do Ciebie ? – Zapytałam zakłopotanie Liama
- Do Nas Madzia , Do nas . – Odpowiedział i ruszył .
- Nie ,bo mam dużo nauki . – Odpowiedziała
- Rozumiem . Tak więc na Ulicę…
- Wiem na jaką . Odprowadzam ją tak już 2 tygodnie . – Powiedział Li .
Gdy odwieźliśmy Ewkę , podjechaliśmy pod duży dom .
- Pomóc Ci wysiąść ? – Zapytał Biorąc torbę z bagażnika .
- Nie . Ja sobie poradzę . – Powiedziałam i obolała wysiadłam z Samochodu .
- Tak więc tu masz Salon ,do którego masz wejście do razu do kuchni. Masz się czuć jak u siebie . Na górze jest twój pokój , mój i łazienka i pokój gościnny ,czyli jak na przykład Harry ,czy Zayn chcieli by przenocować ,czy może Ewa . To bardzo proszę . A teraz choć na górę . Twój pokój .
Otworzył Drzwi mojej sypialni .
- Mam nadzieję ,że Ci się spodoba .- Powiedział Liam .
- Jest cudowna . Dziękuje . – Rzuciłaś się mu na szyje .
- haha . Rozgość się ,a ja pójdę na dół i przygotuje coś do picia .
- Liam ?
- Słucham ? – Wrócił z uśmiechem na twarzy .
- Mogę się umyć ? I masz może jakieś kosmetyki ? – Zapytałam nieśmiale .
- To jest twój dom ,a kosmetyków to masz pełno w swojej kosmetyczce w torbie .
- Ale ja nie mam kosmetyczki .
- teraz już masz . – Powiedział i zszedł na dół .
Weszłam do łazienki na górze i zabrałam ciepły prysznic . Umyłam włosy i zęby . Otwarłam moją kosmetyczkę . Znalazłam Balsam do ciała , Mnóstwo przeróżnych kredek , eyeliner , Mascary  i Zabójcze lakiery do paznokci . Wysuszyłam moje włosy i spięłam w koka ,aby łatwiej było mi się ogolić , umalować i wyregulować brwi . Ubrałam się w rzeczy ,które znalazłam w torbie . Rozpuściłam włosy i zrobiłam swoją ulubioną grzywkę na bok . Zeszłam na dół w poszukiwaniu Liama .
- Patrz ma sweter ,który ja wybierałem w sklepie .
- Zayn . Patrz co ma na głowię , Czapkę ode mnie .
-Niall błagam cię . Ona ma ode mnie buty .
- Harry . Spójrz na te rurki . One leżą idealnie 
Idealnie rozpoznawałam te głosy , jednak bałam się odwrócić . Mówił kolejno Zayn , Niall , Harry i na końcu Lou . Udając ,że ich nie słyszałam , próbowałam po cichu wejść z powrotem na górę . Gdy byłam już na 3 schodku usłyszałam głos .
- Madzia . Zejdź do nas proszę . – Powiedział uśmiechnięty Liam .
Powoli zeszłam ze schodów i zaczęłam iść w stronę Liama .
-Zabiję cię . – Mruknęłam cicho pod nosem do Li .
- Tak wiem . – Powiedział Cicho – Tak więc to jest . – Krzyknął ,aby zaprezentować kto siedzi w pokoju .
-Liam ,proszę Cię . Nie ośmieszaj się . – Uśmiechnęłam się do niego i poszłam do pokoju . Stanęłam przed Loczkiem
- To jest Harry Edward Styles . Kocha Koty . Jest z was wszystkich naj wyższy . Uwielbia biegać nago . Jego ulubiony kolor to różowy , uwielbia liczbę 69 . Płakał ,gdy Louis wyprostował mu włosy – Wskazałam na chłopaka ubranego w paski .
- No patrz jak mnie zna . Z tym 69 to się nie myliłaś kotek . – Powiedział Harold ,zabawnie ruszając brwiami .
- No to tak . To jest Louis William Tomlinson . Jest najstarszy z całej grupy ,choć nie wygląda . Nie martw się Lou . Uważany jest za najmądrzejszego z was wszystkich . Uwielbia Marchewki . Doradza wam wszystkim jak macie się ubierać . Nie śpiewa za dużo solówek ,razem z Niallem ,bo za dużo dziewczyn pozachodziło by w ciąże . – Wskazałam na Nialla
-Dobra jest . – Odpowiedział zabawnie Louis
- Eeem Niall James Horan. Co tu dużo gadać . Jest farbowanym Blondynem , gra na gitarze . Mówi ,że jego żoną będzie jedna z Directioners . Przed programem nosił dresy . Jest fanem Justina Biebera i Uwielbia jeść . No to Co Niall . Idziemy do Nando’s ?
- Ładnie ,ładnie . – Uśmiechnął się .
-Teraz opowiem wam o Zaynie Jawadd' dzie  Maliku . potocznie jego imię znaczy Piękny ,ale on nie nazywa się Zayn tylko Zain . Jego ulubionym przedmiotem jest Lusterko . Został wywalony ze szkół . Jest uzależniony od palenia. Ma cztery siostry. Coś jeszcze chcecie wiedzieć ?
- Powiedz mi ,że jestem piękny . – Rozkazał Malik
- Jesteś najpiękniejszy na całym świecie Zayn . – Powiedziałam uśmiechając się do Liama .
- O tobie też mam mówić ? – Zapytałam Payne
- Nie trzeba . – krzyknął z kuchni .
Po chwili spuściłam głowę w dół i zaczęłam płakać .
- Co się stało ? – Zapytał Harry
- Właśnie poznałam One Direction .
Chłopcy przytulili mnie i powiedzieli ,że nie ma co płakać ,bo i tak im się znudzę . Zaśmiałam się ,lecz nie zdawałam sobie sprawy z tego ,że Mieszkam z Jednym z nich .
_________________________
Co Do imaginu z Louisem to muszę nabrać pewności : )
Ale mam nadzieje ,że następna część o Louisie ukaże się w następnym tygodniu : D
Nie dam rady napisać następnej części z Li : C
Przepraszam ; <

sobota, 16 marca 2013

4# Summer Love ♡ Louis



Po 10mięsięcy nudnej szkoły , przyszedł czas na cudowne wakacje . 2 miesiące wolnego czasu ,którego tego rocznie miałam spędzić w Londynie. Pierwszego dnia tych cudownych wakacji , wstałam energicznie . Było coś przed 7:00 . Wbiegłam do łazienki . Umyłam twarz ,zęby i ręce . Ubrałam się i wyprostowałam włosy ,co dla mnie było normalną poranną czynnością . Przyszykowanie do wyjścia zabrało mi trochę czasu ,ponieważ moje włosy sięgają do ponad połowy pleców ,a do tego zgubiła mi się kredka do oczu . Dopiero po chwili szukania przypomniało mi się ,że pies mi ją pogryzł . W takim bądź razie został mi tylko tusz do rzęs . Nie używałam żadnych podkładów i pudrów . Nie było mi to wtedy potrzebne . Wyszłam z psem , było lekko po 8:30 . Poszłam po Mateusza , mojego chłopaka ,z którym ostatnio przechodziłam kryzys ,ale musiałam przyjść się z nim pożegnać . Przechodząc przez park ,spotkaliśmy Jagodę i kolegów Matiego . Jagódka to moja przyjaciółka od czasu ,gdy byłam jeszcze małym knypkiem . Po 30minutach ,uściskałam wszystkich i poszłam spakować się do domu . W mojej walizce znalazło się pół szafy . Całą akcją byłam strasznie przejęta ,bo jeszcze tego wieczoru wyjeżdżałam pociągiem do Warszawy .
-Jennifer ! Jennifer! Mateusz do Ciebie przyszedł . – Usłyszałam wrzaski mamy dochodzące z dołu .
- Niech wejdzie do mojego pokoju ! – Odkrzyknęłam , próbując zamknąć moją walizkę .
- Przejdę od razu do sedna całej sprawy . – powiedział zdenerwowany Mateusz .
-No słucham . – Odpowiedziałam siedząc na łóżku .
- Powinniśmy zrobić sobie przerwę . – powiedział spokojnie siadając na łóżku .
-Przerwę !? Przerwa to może być kurwa na reklamy ! – mój głos uniósł się w powietrzu.
- Jestem dla Ciebie za dobry . Zrozum . Nie dorastasz mi do pięt . Do tego … Tomek powiedział ,że mu się podobasz ,więc wiesz . Tu masz do niego numer . – położył na biurku kartkę z jakimiś bazgrołami .
- W dupę se wsadź ten numer . No Kurwa ! Cham na zawsze pozostanie chamem . Na wieki wieków Amen . – Cieszyłam się tylko ,że mama wyszła na zakupy .
- Możemy zostać przyjaciółmi . – odpowiedział z uśmiechem na twarzy .
- Ta jasne . Wypierdalaj ! – Powiedziałam wskazując drzwi .
- Nie chciałem Cie urazić . Naprawdę Cię kocham ,ale jako przyjaciółkę . – powiedział ,łapiąc mnie za ręce .
-Mateusz . Wyjdź . – Po policzku spłynęła pojedyncza łza .
-Jenny . No weź . Nie płacz , zostaniemy przyjaciółmi . – Mateusz podszedł do mnie i mnie przytulił .
- Wyjdź ,powiedziałam . – Odwróciłam się do okna , wyjmując wszystkie nasze zdjęcia . Po czym usłyszałam trzask drzwi od pokoju .W głębi duszy czułam ,że go nie potrzebuje ,ale patrząc na zdjęcia z przed kilku lat , moje serce łamało się na mniejsze kawałeczki . Po 2 godzinach rozpaczania ,weszłam na komputer . Zerkając na profil ,zauważyłam ,że zmienił status na to skomplikowane . Czyli zerwaliśmy , czy nie ? Niestety nie był dostępny . Wiedziałam ,że muszę być twarda i jako pierwsza zrobiłam status Wolna ,z czego szczerze byłam zadowolona . W tamtym momencie usłyszałam od kluczający zamek od drzwi .
-Jenny ! Zejdź na dół . – Krzyknęła mama , po czym wykonałam jej rozkaz , stawiając się roześmiana w kuchni . – Kochanie tu masz instrukcje jak dojedziesz do Warszawy ,a potem prosto na lotnisk . – pocałowała mnie w czoło . – Zaraz zrobię obiad , zjesz i będziesz czekała do 18 : 00 . – powiedziała i rozpakowała zakupy . Usiadłam przed telewizor i zaczęłam przeskakiwać po kanałach . Nie wiedziałam ,czy to z nerwów ,ale to jakoś poprawiało mi humor . Poprzestałam na 4FUN.TV . Moją uwagę przykuł grupa One Direction . Śpiewali na szarym tle ,powolną piosenkę . Zainteresowała mnie ona ,ponieważ w tle słyszałam prawie samą gitarę , a gra na niej to moja pasja od małego . Gdy się skończyła spisałam jej tytuł i wpisałam w google. Little Things – One Direction spisałam Chwyty i przez kilka godzin próbowałam je zapamiętać . Ta piosenka władała moim umysłem przez parę ładnych godzin ,aż do chwili w której mama kazała mi się zacząć szykować . Weszłam do łazienki i zabrałam zimny prysznic z racji tego ,że na było lato . Susząc włosy w uszach dudniła mi cały czas ta sama piosenka . Założyłam nowo kupione ciuchy i włosy tym razem zostawiłam lekko sfalowane . Pomalowałam paznokcie na kolor kremowy . Mama odwiozła mnie na pociąg . Przyjechał z opóźnieniem , ale to tylko 2 godziny . Wyruszyłam następnym o 20 : 13. Droga minęła spokojnie . o 22 : 45 byłam już u cioci w Poznaniu . A nazajutrz wyruszyłam do Warszawy . W stolicy byłam o 10 : 00 . Wyglądałam tak samo jak wczoraj ,lecz moje włosy zrobiły się bardziej kręcone . Przechodząc na samolot , zatrzymał mnie piski dziewczyn . Przechodziło pięciu chłopaków ,których obrabiali ochroniarze . Wygodnie usiadłam w fotelu i odwróciłam się w stronę okna . Lekko zamulałam ,lecz rozbudził mnie głos mężczyzny .
-Wolne ?
- Raczej tak . Nie widzę . Dobranoc . – powiedziałam patrząc na to jak powoli unosimy się w górę .
-Czyli mogę usiąść ? – Zapytał
- Tak ,proszę . – odwróciłam i ujrzałam twarz znaną mi z teledysku One Direction . Za mną siedziało dwóch chłopaków również tego boysbandu i przede mną też . Odwróciłam głowę przez ramie . Ku moim oczom ukazał się uroczy chłopak w loczkach ,oraz jakiś bardziej spokojny w krótkich włosach . Oparłam się o fotel i dalej zamulałam . Wyczułam turbulencje i to mnie obudziło . Unosząc powoli powieki poczułam zapach męskich perfum . Otworzyłam szerzej oczy i spojrzałam wyżej . Leżałam na ramieniu chłopaka w czerwonych rurkach .
-O Matko ! Przepraszam . – Stanowczo wstałam ,odruchowo chowając usta z rękoma z przerażenia .
- Nic się nie stało . Możesz dalej leżeć – Uśmiechnął się szyderczo .
- Eee , nie pozwalaj sobie za bardzo ,ze jesteś gwiazdą to wszystko Ci wolno .
Chłopak ewidentnie był zdziwiony moim zachowaniem .
-Myślałem,że kochasz nasz zespół , tak jak reszta dziewczyn .
-Nie jestem resztą dziewczyn Tak !? A może ja was nie lubię .
-Dlaczego niby ? – Zapytał Loczek
-Właśnie ! Dlaczego nas nienawidzisz ? – Zapytał blondyn ,obżerając się paluszkami
- Co wy się tak na mnie uwzięliście ? Przecież kocha was miliony dziewczyn . – odpowiedziałam patrząc w okno
-No i to właśnie nas w tobie pociąga … jesteś taka spokojna , da się z tobą pogadać – powiedział Mulat siedzący z Blondasem .
-Racja Zayn . – powiedział Loczek .
- Dajcie mi spokój . – tak mówiłam ,chociaż podobało mi się ,że zarywa do mnie 5 chłopaków naraz . Usiadłam dumnie w fotelu .
- Gdzie wysiadasz ? – zapytał chłopak najbardziej spokojny z całej piątki
- W Londynie .
- To super ! My też – odrzekł Zayn … tak chyba Zayn się nazywał
- Nawet sobie nie myślcie ,że z wami wysiądę . – Odpowiedziałam dumnie
- Jak to nie ? – Zapytał chłopak siedzący najbliżej mnie .
- Nie ,bo czeka na mnie syn , kuzynki , koleżanki mojej mamy .
- Jak ma na imię ? – Zapytał Blondyn
-Johannnah , w skrócie mam mówić Jay . Nazwisko jakoś na T . Nie pamiętam ! Za trudne .
- Lou! Przecież to twoja mama .- Wykrzyknął Zayn .
- Faktycznie . Mówiła ,że mamy odebrać córke Anny , Jennifer ,która będzie czekała pod recepcją od razu po przylocie .
- Mówisz serio ? – Pytałam z niedowierzaniem w to co mówił . Imię ,miejsca . Wszystko się zgadzało .
- Czyli to ty jesteś tą dziewczyną ? – Zapytał pokazując swoje białe ząbki .
- Tak . Niestety . – odpowiedziałam .
Minęły ostatnie minuty lotu . Znowu lekkie turbulencje . Louis złapał mnie za rękę ,żebym się nie zgubiła . Przynajmniej tak mówił . Wszyscy ludzie dziwnie się na nas patrzyli , szczególnie fanki ,które były odgarniane przez ochroniarzy . Wtedy doszło do mnie ,ze wyglądamy jak para … co oczywiście nie było prawdą . Weszliśmy do Wielkiego domu . Tam poznałam Mamę Louisa ,która właśnie wyjeżdżała .
-Mam Zostać z nimi sama ? – Zapytałam Jay
- Nie są groźni . Uwierz mi . – powiedziała i wyszła .
Chłopcy pokazali mi mój pokój . Rozpakowałam swoje rzeczy , wtedy kiedy oni siedzieli w kuchni . Z racji tego ,że nikogo nie było w pobliżu ,pomyślałam,że się przebiorę . Siedząc w samej bieliźnie na łóżku , Lou wparował do pokoju .
- Louis ! Wyjdź . – Zaczęłam przysłaniać się bluzką trzymaną w ręku . – Louis ! No wyjdź ! Zmykaj . Nie ma Cię ! – Dalej stał oparty o drzwi , wrytym we mnie wzrokiem.
- Yyy. Tak ok. , Zagapiłem się . Chłopcy chcą się pożegnać . 
- Ale jak to ? – Zapytałam przerażona
- To jest mój dom. Ja z nimi nie mieszkam .
-Będziemy sami ?
- Na to wychodzi . Pośpiesz się . – Powiedział , po czym zbiegł energicznym krokiem ze schodów do kuchni .
Ubrałam się w Bluzkę i spodenki ,których nie było widać ,bo bluzka sięgała mi do połowy ud . Zeszłam na dół i pożegnałam się z chłopakami . Lou poszedł do salonu i grzebał coś przy telewizorze .
- To może pośpiewamy ? – Louis zaproponował karaoke .
- Nie ma mowy . –Odsunęłam się kilka kroków .
- No dalej , będzie fajnie .- Dalej napierał .
- Nie … - ruszyłam w ucieczkę po domu .
Louis ruszył za mną . Goniliśmy się jakieś 15 minut , okrążając sofę , stół i inne dziwne przedmioty . Jego dom był na tyle duży ,ze po 15 minutach biegania byłam tak zmęczona ,że padłam na schody . Louis nie wyrobił na zakręcie i wpadł na mnie . Nasze twarze były od siebie jakieś 10 centymetrów.Czułam ,że schody wbijają mi się w plecy ,lecz to nie miało znaczenia w tym momencie . Louis uśmiechnął się . Po chwili spoważniał ,zbliżając coraz bardziej ,swoją twarz do mojej .
-Zapomniałam teczki ! Louis ! Do mnie ! – Do domu weszła Mama Lou . – To jest nasz gość ! Jak możesz ! Jesteś Okropny ! Ja Bardzo przepraszam za Niego Jennifer . To się nie powtórzy . –Spojrzała na mnie przyjaźnie . – Prawda Lou ?! – Spojrzała groźnie na Louisa .
- Tak . – Odpowiedział olewając, patrząc na czubki butów Jay . Wyszła podwajając mi jej numer . Louis podszedł do mnie powoli ,cicho śmiejąc się . Po chwili oboje śmialiśmy się bez sensu . W końcu namówił mnie na to całe karaoke . Szło mi dobrze ,ale jemu genialnie . W sumie bardzo go polubiłam . Poznałam go osobiście ,chociaż i tak nie wiedziałam kim on jest . Wiem tylko ,że kilka razy widziałam go w telewizji .
-Dobra ,dobra . Koniec tego . Wyłącz telewizor . Masz gitarę ? –Zapytałam radośnie .
- Już niosę . – Ku moim oczu ukazał się antyk nie gitara .
-Skąd ty ją masz ?! – Zapytałam , wpatrując się w to cudo .
- Po pradziadku . – odpowiedział ,patrząc jak się z nią obchodzę . Nastroiłam ją i ogarnęłam z kurzu .
- Przed wyjazdem do was ,widziałam w telewizji świetny kawałek. Musiałam się go nauczyć . – Powiedziałam zaczynając pierwsze wersy piosenki .
- You hand fits in mine like it’s … - Zaczęłam śpiewać odruchowo ,patrząc na gitarę , grając kolejno akordy .
- made just for me . – dokończył Louis .
- Znasz ich !? Oni są boscy . – Zapytałam z radością .
- Znam doskonale . Dzisiaj się z nimi kłóciłaś w samolocie , dzisiaj poznałaś jednego z nich mamę . Dzisiaj siedzisz obok jednego z nich i śpiewasz ich piosenkę o nazwie Little Things . Czyżby One Direction ?? Idziemy na spacer? – zaproponował chłopak . Schyliłam głowę,lekko podśmiechując . Kiwnęłam głową ‘ Tak ‘ . Poszliśmy do parku ,gdzie chodziło mnóstwo par . Wiatr cicho rozwiewał moje włosy .  Zrobiło mi się chłodno ,lecz … było przyjemnie .  Lou złapał mnie w pasie i poczuł ,że przechodzi mnie  dreszcz .
- Dlaczego nie powiedziałaś ,że jest Ci zimno . – Zdjął siebie bluzę i pomógł mi ją założyć .
- Nie chciałam zawracać ci głowy . – Powiedziałam patrząc na niego z dołu ,ponieważ był ode mnie wyższy o jakieś 8 cm .
- Idziemy na gorącą czekoladę . – Powiedział po czym zmierzył w stronę restauracji .
Rozkoszowaliśmy się gorącą czekoladą . Louis był wpatrzony w moje brązowe oczy ,swoimi niebiesko-zielonymi tęczówkami . Czułam się trochę zawstydzona ,ponieważ siedziałam w objęciach Louisa Tomlinsona ,a ludzie byli w nas wpatrzeni jak w obrazek . Niektórzy robili zdjęcia , jedna dziewczyna płakała parząc na nas . Nie wiedziałam co chodzi ,ale nie przejmowałam się tym .Gdy wróciliśmy do domu ,mama Lou już spała . Na zegarku była 00:05 . Co znaczyło ,że pora się położyć . Poszłam do łazienki i przebrałam się w inną bluzkę i gacie . W Nocy nie mogłam zasnąć . Kręciłam się ciągle . Stwierdziłam,że pójdę do pokoju Louisa . Widocznie on czuł tak samo ,bo wpadliśmy na siebie w korytarzu .
- Gdzie idziesz ? – Zapytałam
- Do Ciebie . A ty gdzie idziesz ?
-Do Ciebie .- powiedziałam rzucając mu się na szyje .
Muskaliśmy się ustami ,po czym padliśmy na moim łóżku . Louis całował moje usta , ręce i szyję . Masował swoim językiem moje podniebienie . Czułam jego dotyk , smak ust i te jego perfumy . Było Cudownie . Rano obudził mnie budzik .
- Louis . Na dole ktoś jest . – szturchnęłam Louisa .
- Co ? – Zapytał na pół śpiący chłopak .
-Ktoś jest na dole . – powtórzyłam .
- Proszę cię . Kotek spij . –Powiedział zamulany Lou
Nie po kojąc się zeszłam na dół i wychyliłam się za framugę schodów ,patrząc na kuchnie .
- Dzień Dobry – powiedział Zayn
- Co wy tu robicie ? – zapytałam na pół śpiąco .
- Imprezę ? – Zapytałam , nie wiedząc o co chodzi .
- No Tak . – Odpowiedział Liam ,z którym dogadywałam się najlepiej z całej Piątki .
- Z okazji tego ,że jesteś z Lou . – Dopowiedział Harry .
Wtedy z za mnie wyszedł zaspany Louis .Spojrzałam się na niego ,patrząc w jego oczyska . On mnie przytulił i pocałował w usta .
-Kocham Cię . – mruknął pod nosem .
- Ja ciebie też . – Podarowałam buziaka w policzko i poszłam na górę . 
_________________________________
Nie wiem co dalej : D 
Chcecie tego następną część ,bo dzisiaj tak jakoś nie ogarniam ; ))
Piszcie w komentarzach co myślicie : *
A wydaje mi się ,że z tym Nie będzie problemu ^^