sobota, 2 marca 2013

1# Back for you ♡ Harry



* oczami [t.i] *



-Nie ! Nie idź za mną ! – Krzyczałam najgłośniej jak mogłam . Prawdopodobnie słyszała mnie cała ulica . Miałam już dosyć tego całego badziewia co mnie otacza . Szkoła ,przyjaźń rodzina , Wszystko się psuje ! –Ale Dagmara ! To nie prawda ! – Biegła za mną moja ‘ była ‘ przyjaciółka Alicja . –Jak mogłaś mi to zrobić ?! – Odwróciłam się patrząc jej prosto w oczy . –To nie moja wina !- Powiedziała spokojnie . –Nie w ogóle ,bo po co . Weź wypierdzielaj ! – Odwróciłam się na pięcie i Weszłam do masywnego bloku ,trzaskając głównymi drzwiami . –Daga ! –Pukała w okienko od klatki . –Jak ona mogła mi to zrobić –Myślałam . Ten ból,który mi sprawiła . Jak mogła przespać się z moim chłopakiem …byłym chłopakiem . Ala zawsze mi zazdrościła tego co ja miałam ,ale żeby posunąć się do takiego czegoś ? To już lekka przesada . Miałam większy bałagan w głowie ,niż w swoim pokoju . Zapłakana od kluczyłam drzwi od mieszkania . Jak zawsze byłam sama . Mama ,Kosmetyczka , Zakupy , Koleżanki .Tata ? Praca, praca ,prac ! Zawsze mogłam jeszcze odwiedzić siostrę ,ale ona i tak musiała zajmować się dwójką małych dzieci . Zdjęłam swoje nowo kupione buty ,którymi tak bardzo zachwycała się Alicja . Weszłam do kuchni –Idź do Biedronki i kup coś na obiad- Napisane niebieskim tuszem na samoprzylepnej karteczce ,wisiało na lodówce . Definitywnie było to pismo mamy . Wyciągnęłam starą bułkę . Smarując ja masłem ,rzuciłam nóż do umywalki . Właściwie to nie byłam głodna . –I co teraz ? Co mam teraz zrobić ? –Mówiłam sama do siebie ,patrząc na stare zdjęcia . Nie wiedząc co robię ,upadło mi jedno na podłogę . Na moje nie szczęście ,zbił0o się . Rozsypało na małe kawałeczki . Zdjęcie również nie ocalało . Jedno z kawałków zrobiło na połowie rysę ,oddzielając moją rękę ,od reki Alii . Jak by szkło wiedziało co czuje . Próbując nie martwić się ,tym co się stało ,zapaliłam papierosa . Usłyszałam ,że ktoś wszedł do domu . Biegnąc ,dym rozprzestrzeniał się po całym domu . Wrzuciłam końcówkę fajki do toalety i spuściłam wodę . –Co tu tak śmierdzi ?- Zapytała mama ,obłożona zakupami . –Robiłam doświadczenie na …chemie ! Tak , chemie . Co u Ciebie mamo ? –Odpowiedziałam ,szybko zmieniając temat . –Dora ,Dobra . Ala czeka na dole . Pośpiesz się . –Powiedziała zdejmując swoje nowo przyniesione od szewca szpilki na 9 centymetrowym korku .-Ale ja nigdzie nie wychodzę . – Powiedziałam ,idąc do swojego pokoju . Mama jak zawsze nuciła swoją ulubioną piosenkę Rihanny . Była dość sławną menadżerką w Niemczech . Często tam bywaliśmy ,jednak na mnie ten kraj wrażenia nie zrobił . Otwierając jasno drewniane drzwi ,przeżyłam szok . –Mamo ! –Krzyczałam stojąc przed wielkimi kartonami . –Co ? –Zapytała wchodząc do mojej sypialni .-A no tak . Meble przyszły ! –Powiedziała zadowolonym głosem . –jakie znowu meble –Ogarnęła mnie złość . –Te ,które zaznaczyłaś w książeczce ,która leżała na biurko . –Odpowiedziała zdziwiona moim tonem głosu . –Ale ,Ale . Oooo ! A gdzie są moje stare rzeczy ,ubrania i reszta rupieci ?-Zapytałam ,bardziej stonowanym głosem . –Na strychu jest wszystko .Stare meble i kartony ,które będzie trzeba potem wnieść . –Mówiła rozpakowując Największy karton . –Za 30minut przyjadą panowie i wszystko skręcą . W tym czasie możesz iść po psa .-Dopowiedziała ,zachwycając się nowo pomalowanymi ścianami na jasny fiolet z kremową bielą . –Tak właściwie ,to Skiera jest znowu w Salonie ?- Tym razem zadałam pytanie spokojnie . –Nie ! Jest u weterynarza . Coś z nią dzisiaj nie tak było . Przejęta całą sytuacją ,ubrałam trampki i wybiegłam z domu . Na dole nikogo nie było . Lepiej dla mnie . Nie chciało mi się z nikim rozmawiać . Szłam ile sił w nogach . Martwiłam się o moją suczkę . Była jedyną osobą ,która mnie naprawdę kochała . Nie była ona również ,taka młoda . No ,ale od razu weterynarz ? Może mama przesadza . Ogarnął mnie smutek ,te myśli co może byś Skierce nie dawały mi spokoju . Wchodząc do gabinetu ,czekało tam dość sporo ludzi . Usiadłam na krześle . Schyliłam głowę w dół . Łzy same popłynęły po policzku . –Co się stało ? –Zapytała nie znajoma mi kobieta ,o ciemnej karnacji i długich ciemnych włosach . Na jej twarzy pojawiła się ciekawość i chęć pomocy . –Mój pies ,Coś jest z nim nie tak . Boje się o nią . –Powiedziałam ocierając mokre oczy . -Wiem co czujesz . Mój syn zareagował by identycznie gdyby coś stało się z jego kotką – Odpowiedziała , a na jej twarzy pojawił się szczery uśmiech . –Pani Anne.  Dusty urodziła 4 kocięta ! –Powiedział uradowany p.Weterynarz .  Weszła do gabinetu . –Jeszcze poproszę panią od Skiery . –Dodał . Również weszłam do białego pokoju z różnymi ,dziwnymi przyrządami .- Pies będzie musiał być tydzień pod opieką . Musiał zjeść widocznie jakąś trutkę na szczury …- . – Wyzdrowieje ?- Przerwałam . –Jestem tego pewny ! –Odpowiedział  . –Co teraz będziesz robić ? – Zapytała p.Anna . – Tak właściwie to nic .-Odpowiedziałam patrząc na nowo narodzone kocięta . – Pomożesz mi je zabrać ? Zrobię Ci gorącą herbatę ,zjesz coś . Poczujesz się lepiej -. Na początku nie chciałam iść ,ale gdy spojrzałam w jej oczy ,widziałam ,że ma dobre chęci i jest nadmiernie opiekuńcza . No cóż ,Uległam . Wychodząc od weterynarza ,Anne wyciągnęła z kieszeni kluczyki od samochodu . Podeszłyśmy do Srebrnego BMW . Było widać ,ze nie wydała na niego mało pieniędzy ,gdyż nawet w środku ,tapicerka była ze skóry . Zatrzymaliśmy się na małym ,bezpłatnym parkingu Hali Targowej i jakiegoś zapuszczonego osiedla . Nigdy wcześniej nie byłam w tej okolicy miasta . Weszłyście do parku . O tej porze roku było tam Złoto . Mamy w końcu październik . Przeszłyśmy przez Ciemno-drewnianą bramę . Szłyśmy kostką ,aż do Dębowych drzwi , Kremowego ,1 piętrowego domu z dużymi oknami . Przechodząc próg drzwi ,poczułam miłą atmosferę rodzinną . Przeglądając ściany korytarzu ,dojrzałam zdjęcia ,włożone w piękne ramki o sosnowym kolorze . –Przepraszam ,ze zapytam – Przerwałam ciszę nietypowym pytaniem . – Słucham kochanie ?-Jak zawsze spoglądała na mnie pokazując swój równy rząd białych ząbków . –Pani jest ?- Próbowałam zadać pytanie ,lecz jak zawsze Anne ,przerywała mi w połowie . – po pierwsze nie pani ! Tak jestem Mamą Harrego . – Spojrzała na mnie ,wskazując palcem ,na chłopca w lokowanych włosach . –Chodź zrobię coś do picia .-Dopowiedziała ,pokazując mi drogę do kuchni . Było tm czysto ,wszystko miało swoje miejsce . –Mamo , Harry kazał przekazać ,że twoja paczka już doszła .- Do kuchni przyszła młodsza wersja Anne . –Tak ,to dobrze – Odpowiedziała ,nalewając sok wiśniowy do szklanki . –Hej jestem gemma . – Przedstawiła się dziewczyna o dużych oczach i wspaniałym uśmiechu . –Hej ,Dagmara . –Odpowiedziałam . –A no właśnie się zastanawiałam ,czy mi się przedstawiłaś . – Uśmiechnęła się Anne .  –Musiała bym iść do tego sklepu z ciuchami ,ale mi się nie chcę . – Gemma prowadziła rozmowę z Anne . –No ,ale jak Ci się te spodnie podobały .-. – Sama nie pójdę ! – Odpowiedziała smutna Anna . –Nie znam tego miasta ,tak dobrze jak ty ! –dodała . –Ja mogę z tobą iść . –Złożyłam propozycje Gemm’ ie . –Możesz ? Naprawdę ? – Zapytała uśmiechnięta . – No jasne ,czemu nie . Oczywiście jak nie obrazi się Anne ,że pójdę – Powiedziałam spoglądając na Gemma i Anne . – No idź ,ale wrócić razem tak ? bo ja już mam dla ciebie obiad Dagmarko i nie pozwolę Ci go nie zjeść – Jak zawsze wywietrzała ząbki . – Dobra ,no to idź założyć buty .- Poprosiła mnie siostra Styles’a . Szłyśmy pieszo przez pół miasta . – Mieszkasz z mamą ? –Zapytałam ,przełamując pierwszą niezręczną ciszę . –Do Polski przyjechałam z nimi ,bo pokłóciłam się z chłopakiem ,z którym cały czas mieszkałam. – odpowiedziała ,smutnym tonem głosu . – Ej , nie łam się . Jego strata . – Powiedziałam ,pocieszająco ,obejmując ją ramieniem . – Dzięki . – Przytuliła mnie . Reszta drogi minęła spokojnie . Cały czas rozmawiałyśmy o ciuchach ,chłopakach i przyjaciołach . Kupiła sobie ,swoje wymarzone spodnie Galaxy . –Kupiłyśmy ! – Wydarła się Gemma idąc po przedpokoju . – Nie krzycz tak . – Z łazienki wyszedł Harry . Byłam trochę zawstydzona ,lecz Anne nas szybko sobie przedstawiła . Usiedliśmy w salonie . Zjedliśmy pyszne danie ,które przyrządziła nam Mama Loczka . Czułam na sobie wzrok Harrego . Denerwowało mnie to ,bo jakoś nigdy nie lubiłam czytać postów na jego temat ,ani słuchać One Direction . – To może my pójdziemy do mojego pokoju ? –Zapytała mnie Gemma . – Oczywiście . –Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy . –Jeszcze pójdę do łazienki ,ok. ? – Zapytałam o pozwolenie . – Drzwi ,z których wychodził Harry ,jak przyszliśmy . –Pokierowałam się jej wskazówkami . Gdy chciałam już wychodzić ,usłyszałam rozmowę Harrego i Anne . – Skąd Gemma ją zna ? – Zapytał ciekawsko Harry . – Ja ,ją tu przyprowadziłam . – Odpowiedziała Anne . –No ,ale skąd ją znasz ? – Zapytał ponownie Styles . – Pomogła mi przyprowadzić koty . – powiedziała . – A co ? Podoba Ci się ? –Zapytała . –Nie interesuj się – odpowiedział śmiejąc się . Idąc na górę do Gemmy , próbowałam nie patrzeć się Na niego ,ale jakoś głowa sama mi się odwróciła . –Możecie mi pokazać gdzie jest pokój Gemmy ?- Zapytałam krępująco . –Ja pomogę . – Odezwał się Harry . –Chodź .- Uśmiechnął się do mnie . –Stojąc na piętrze ,pokazał mi drzwi pokoju jego siostry . –Dzięki . –Spojrzałam w jego zielone oczyska ,zauważyłam uśmiech ,rządek ,równo ustawionych białych ząbków , dołeczki w policzkach  ,artystyczny nie ład . Wyglądał nieziemsko . – Nie ma za co . – schylił się i podarował całusa w policzek . Wchodząc do pokoju ,uśmiechnęłam się jeszcze raz i zamknęłam drzwi .

Minął 6 tygodni ,od kiedy poznałam się z rodzinną Stylesów . Bardzo zaprzyjaźniłam się z mamą ,oraz siostrą Harrego . Gemma była dla mnie jak starsza siosta ,której nigdy nie miałam . Nie kiedy zdarzało się tak ,że Anne przyjeżdżała po mnie pod szkołę i od razu jechałam do nich , nie do siebie . Raz po raz gadał z Haroldem ,jednak więcej czasu spędzałam w pokoju Gemmy . Harry jakoś próbował zwrócić na siebie uwagę ,chodził bez koszulki ,puszczał głośno muzykę ,wchodził do pokoju Gemmy pytając się czy nie widziała jego słuchawek ,lecz nic z tych rzeczy na mnie nie działało .Owszem wyglądał zabójczo ,ale wygląd to nie wszystko ,lecz tej niedzieli nigdy nie zapomnę . Pamiętam to jakby wydarzyło się wczoraj . Anne , Gemma i Harry musieli z powrotem jechać do  Holmes Chapel . Harold jechał nagrać płytę z chłopakami z One Direction . po raz pierwszy czułam tak mocny ból w sercu . Wiedziałam ,że już nigdy mogę ich nie zobaczyć . Nie dopuszczałam tej myśli do siebie ,jednak widząc te wszystkie walizki na korytarzu ,rozpłakałam się jak małe dziecko . Łzy leciały coraz szybciej ,gdy przytulałam na pożegnanie Gemme i Anne . One jechały swoim samochodem ,a Harry czekał na Louisa ,aż on podjedzie pod jego dom i zabierze go do studia nagraniowego w Londynie . Usiadłam na krześle w kuchni ,obok Harrego . Moje policzki nie robiły się suche , były coraz bardziej wilgotne . Zdawałam sobie sprawę z tego ,że Harry patrzy ,ale tych łez się nie dało opanować . –Daguś . Proszę Cię nie płacz – Harold kucnął obok mnie ,kładąc ręce na moich kolanach . – Nie potrafię przestać . Będę tak tęsknić , już tęsknie – odpowiedziałam zapłakanym tonem . – Wstał ,podnosząc mnie razem ze sobą . Mocno przytulił do swojego gorącego ciała . W tym momencie ,tego właśnie było mi trzeba . –Nie możesz płakać ,bo ja też będę . – powiedział ocierając moją twarz od łez . Pojedyncze krople wypłynęły z jego oczu . – No ! Harry , nie rób mi tego . Nie płacz .Proszę – Uśmiechnęłam się ,mocno przytulając do niego . –Sama wiesz jak to jest , nie mogę . –odpowiedział patrząc mi prosto w oczy . Wtedy usłyszeliśmy trąbnięcie samochodu . – Już jest . –Otarł mokre oczy . –Będzie dobrze pamiętaj .- Objął mnie ramieniem . Przed bramą czekał Louis w czerwonym Citroen ‘ie . Trochę mnie to zaniepokoiło ,jak on wjechał do parku ,lecz w tamtej chwili myślałam bardziej o rozstaniu z najmłodszym członkiem rodziny Stylesów . Harry włożył walizki do bagażnika . Ostatni raz odwrócił się w moje stronę . Kolejny raz splątaliśmy się rękoma . –Obiecaj ,że wrócicie ! – Mówiłam wtulona do niego . – Obiecuję . Nie zapomnę o tobie . Kocham Cię . – W tej chwili o niczym nie myślała ,poczuła jego malinowe usta . Łzy wtedy nie miały znaczenia . Gdy skończył ,oczekiwał na odpowiedź o moich uczuciach , jednak ja odsunęłam się parę kroków i szybkim krokiem ruszyłam w stronę swojego osiedla . Nie dawałam po sobie poznać ,że jest mi przykro ,lecz na spacerach z psem ,zawsze chodziłam do parku . Szłam tą samą ścieżką ,co z gemmą , na tej ścieżce Harry mnie pocałował . Codziennie przeglądałam nowe e-maile od Gemmy . Co tydzień gadałyśmy na skype , kontaktowałyśmy się co chwile przez sms ‘y , ale do Harrego nic nie dostałam . Czułam ból ,smutek ,a zarazem złość . Przeglądałam nowe informacje na jego temat ,jak to świetnie mu się powodzi ,jak to zerwał z Taylor Swift . W tamtej chwili zrozumiałam ,ze grał na dwa fronty . Podrywał mnie i był z Tay . – Kretynka ! – myślałam o sobie , wycierając kolejne łzy chusteczką .

Końcówka stycznia . Zorientowałam się ,że nie ma co liczyć na powrót . Stwierdziłam ,iż idę ostatni raz tą drogą ,bo sprawia mi za wiele krzywdy i bólu . Nie wytrzymywałam tego . Skręciłam w drogę prowadzoną nad staw . Idąc ,przez wypadek szturchnęłam jakiegoś mężczyznę . – Przepraszam . – Powiedziałam nie zwracając uwagi na gościa z tyłu . – Dagmara ? – Zapytał znajomy mi głos . odwróciłam lekko głowę – Harry ? –Byłam zdziwiona postacią ,którą ujrzałam po miesiącu czasu . Podchodząc do siebie ,spotkaliśmy się na środku drogi . Harry rozłożył ręce ,aby mnie przytulić ,lecz ja podałam mu rękę . – Co jest ? – Zapytał , zdziwiony moim zachowaniem – A co ma być ? – wrednie zapytałam . – O co Ci chodzi ? -  Zadał pytanie . – Yyy. O nic . – Odpowiedziałem – Co ja zrobiłem ? - . –Naprawdę chcesz wiedzieć ? – Tym razem ja zapytałam . – Tak . – Powiedział pewnie . – Pocałowałeś mnie , dałeś nadzieje ,że wrócisz . Nie było Cie . Potem wieści ,że byłeś ze swift ,wtedy gdy mnie podrywałeś . Okazałeś się być zwykłym dupkiem! – Zaczęłam na niego krzyczeć na środku parku . – To nie jest tak ! Haylor to wymysł paparazzi ! Wróciłem ! Jak widzisz ,stoję przed tobą ! – Zaczął również krzyczeć . – Ta , Jasne . – Schyliłam głowę w dół , patrząc jak reaguje na to Skiera . –Dagmara . –Podniósł mój podbródek ,tak abym patrzała w jego oczy . –Dobrze wiesz ,ze tylko ty się dla mnie liczysz . Jutro mogę powiadomić o tym wszystkim ! Kocham tylko ciebie . Kochałem ,Kocham i będę kochał ! Rozumiesz ? - . Tym razem ,to ja się do niego zbliżyłam i podarowałam małego całusa w jego namiętne usta . – Czyli tak ? – Zapytał uśmiechnięty – Raczej . – Odpowiedziałam .

Teraz jesteśmy już ze sobą 2 lata i mam nadzieje ,że będzie to trwało ,aż do śmierci . Za 5 miesięcy przyjdzie na świat nasze maleństwo . Myślę ,że Directioners zaakceptowały mój związek z Haroldem .


4 komentarze:

  1. Co do Imagina : Jest Piękny :*
    Ale ciekawi mnie co by się działo dalej. Nie myślisz czasem nad następną częścią ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo ! 69 wyświetleń ;D
    Hazza czuwa :*

    OdpowiedzUsuń
  3. ╭━━━╮╱╱╱╱╱╱╭━━━╮╱╱╱╱╱╱╱╱╭╮ ┃╭━╮┃╱╱╱╱╱╱╰╮╭╮┃╱╱╱╱╱╱╱╭╯╰╮ ┃┃╱┃┣━╮╭━━╮╱┃┃┃┣┳━┳━━┳━┻╮╭╋┳━━­­­┳━╮ ┃┃╱┃┃╭╮┫┃━┫╱┃┃┃┣┫╭┫┃━┫╭━┫┃┣┫╭╮­­­┃╭╮╮ ┃╰━╯┃┃┃┃┃━┫╭╯╰╯┃┃┃┃┃━┫╰━┫╰┫┃╰╯­­­┃┃┃┃ ╰━━━┻╯╰┻━━╯╰━━━┻┻╯╰━━┻━━┻━┻┻━━­­­┻╯╰╯ ╭━━━╮╱╱╱╱╱╭━╮╱╱╱╱╱╭╮ ┃╭━╮┃╱╱╱╱╱┃╭╯╱╱╱╱╭╯╰╮ ┃╰━╯┣━━┳━┳╯╰┳━━┳━┻╮╭╋┳━━┳━╮ ┃╭━━┫┃━┫╭┻╮╭┫┃━┫╭━┫┃┣┫╭╮┃╭╮╮ ┃┃╱╱┃┃━┫┃╱┃┃┃┃━┫╰━┫╰┫┃╰╯┃┃┃┃ ╰╯╱╱╰━━┻╯╱╰╯╰━━┻━━┻━┻┻━━┻╯╰╯

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurwa ! Dobre to : *

    OdpowiedzUsuń